poniedziałek, 5 sierpnia 2019

Fritz Haber - chemik, który zdobył Nobla, a potem postanowił unicestwić ludzkość

Niedawno pisałam o von Braunie, kontrowersyjnym naukowcu, który działał najpierw dla nazistów, a potem pomógł Amerykanom wylądować na Księżycu. Oto niemniej zawikłana historia człowieka, który zdobył Nobla w dziedzinie chemii, ale inne jego odkrycia obróciły się przeciwko ludzkości. Fritz Haber - dobroczyńca rolników i pozbawiony skrupułów twórca śmiercionośnych i okaleczających gazów bojowych.

Zwiedzałam Cmentarz Żydowski we Wrocławiu. Jest to obecnie muzeum, które bada i chroni przedwojenne grobowce mieszkańców Wrocławia, żydowskiego pochodzenia. Odkryłam grobowiec rodziców Fritza Habera - urodzonego w Breslau wybitnego chemika, który zdobył Nobla w tej dziedzinie. Wpisał się więc na jasne karty historii tego miasta. Niestety, jego późniejsze odkrycia doprowadziły do śmierci tysięcy ludzi...To sprawiło, że jako laureat Nobla znalazł się w gronie 10 najbardziej kontrowersyjnych wyróżnionych.


zdj. z irc.adsl.kirov.ru

Ambitny naukowiec

Fritz przyszedł na świat w Breslau, w 1868 roku, w rodzinie szanowanych żydowskich kupców handlujących chemicznymi barwnikami do tkanin. Jego zainteresowania szły raczej w kierunku chemii niż handlu. Studiował w Breslau, Heidelbergu, Berlinie, Zurychu i Jenie. W latach 1898-1911 był profesorem chemii na Uniwersytecie  w Karlsruhe, a w latach 1911-1933 pracował w Instytucie Chemii Fizycznej w Berlinie.
W 1901 roku poślubił wybitną chemiczkę, Clarę Immerwahr. Była pierwszą kobietą w historii, która podjęła studia uniwersyteckie i w dodatku obroniła doktorat na ówczesnym Uniwersytecie Wrocławskim. Trzy lata wcześniej niż doktorem została Maria Curie-Skłodowska na Sorbonie!

Fritz Haber zaczął imponująco - udało mu się dokonać wiekopomnej rzeczy. W latach 1905-1910 pracował nad syntezą azotu z amoniaku. Azot to cenny związek chemiczny, znajdujący się w powietrzu, niezbędny do wzrostu roślin i wszystkich organizmów żywych. Stał się on składnikiem produkowanych od 1913 roku nawozów sztucznych, co uratowało europejskie rolnictwo. Na początku XX w. prognozowano, że w latach 30. będzie panował wielki głód w Europie. Odkrycie Habera było na miarę Nobla, którego za tę syntezę właśnie otrzymał, w 1918 roku. Poza sławą i zaszczytami (stanął na czele Instytutu chemii fizykalnej im. Cesarza Wilhelma w Berlinie), naukowiec zarobił miliony. Nazywany był cudotwórcą, który robi "chleb z powietrza". I znów byłaby to piękna historia, gdyby ludzie nie ulegali tak łatwo pasjom, emocjom, ambicjom. 

Oddany obywatel
Fritz Haber potrzebował uznania w świecie nauki. Ponieważ jego żydowskie pochodzenie przeszkadzało mu w karierze w ówczesnych Niemczech, przeszedł na protestantyzm jeszcze przed pracą nad azotem. Dopiero wówczas kariera stała przed nim otworem. Czuł się przede wszystkim obywatelem Niemiec i chciał pracować dla dobra tego kraju.
Kiedy w czasie I wojny światowej armia zleciła mu prace nad wykorzystaniem chemii do działań bojowych, ochoczo wziął się do pracy. Uważał za swój patriotyczny obowiązek sporządzenie czegoś, co pozwoli Niemcom na szybkie zwycięstwo. Osobiście nadzorował użycie sporządzonej przez siebie  mieszanki oparów na polu bitwy - pod Ypres, na froncie francuskim w 1915. Zginęło 15 tysięcy żołnierzy.  Haber oglądał efekty zatrucia gazem (nazwanym później iperytem) i notował objawy u rannych. Skutki były przerażające. Tak bardzo, że jego żona Clara, zdruzgotana postawą męża, który naukę wprzągł w politykę i zbrodnię, popełniła samobójstwo. Zastrzeliła się ze służbowego pistoletu Habera tuz po jego awansie na stopień kapitana. Ta wspaniała kobieta, równie uzdolniona i wybitnego umysłu jak jej mąż Noblista, pokazała siłę charakteru i moralną postawę, której Fritz Haber nie potrafił dorównać.
Osobista tragedia nie powstrzymała go przed udaniem się następnego dnia na front, by znów obserwować reakcje na gaz bojowy.

Kontrowersyjny Noblista
Fritz Haber otrzymał w 1918 roku Nagrodę Nobla za syntezę azotu sprzed kilku lat. Werdykt Akademii Szwedzkiej wydano po zakończeniu I wojny światowej. Niebawem wyszło na jaw, że laureat ma na swoim koncie także śmiercionośną broń. Jurorzy zastanawiali się więc, czy nie odebrać przyznanej nagrody, ale sytuacja była bez precedensu, więc zostawiono sprawę.
Tymczasem Haber nadal współpracował z rządem, tym razem próbując wynaleźć coś skutecznego na wszy, pchły i inne insekty, dręczące żołnierzy.W latach 20. wraz z zespołem swoim opracował skuteczną truciznę, insektocyd o nazwie cyklon A.

Doktor Śmierć
Kiedy w 1933 władzę przejął Hitler, Haber zgłosił swoją chęć opracowania nowej broni dla Niemców. Dowiedział się jednak, że III Rzesza nie potrzebuje niczego od Żydów. Został nawet zwolniony z pracy w Instytucie. Popadł w depresję, w końcu został też zmuszony do opuszczenia Rzeszy - wyjechał do Szwajcarii, gdzie zmarł w styczniu 1934 roku. 

Nie doczekał kolejnego zbrodniczego wykorzystania wyniku jego naukowej pracy - insektocydu o nazwie cyklon A, w obozach koncentracyjnych. Cyklon A ulepszono (uczynili to jego uczniowie) do wersji B - to był właśnie ten bezwonny, śmiertelnie szybki gaz, którym uśmiercono np. tysiące Żydów w Auschwitz. Co za ironia losu - Żyd przyłączył się do holokaustu. Jego wątpliwe dla ludzkości zasługi dały mu przydomek Doktor Śmierć...

Skandal współczesny
To nie koniec dramatycznej historii z Noblem w tle. Kilka lat temu, w 2005 r. dwujęzyczna szkoła w Oleśnie (woj. opolskie) chciała zmienić imię patrona. Patronem zostali "Nobliści śląscy". Jednak ktoś doszukał się w tym gronie Fritza Habera i zaczęła się awantura z władzami oświatowymi, które unieważniły uchwałę itd. Przepychanki i kłótnie trwały czas jakiś. Ostatecznie, szkoła nosi imię Jadwigi Śląskiej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz