środa, 10 grudnia 2014

Archimedes w spódnicy, czyli dlaczego na najlepsze pomysły wpadam w wannie?

Najpierw ważna informacja dla niezorientowanych, lub takich, którzy zapomnieli: Archimedes był starożytnym geniuszem, autorem kilku znaczących wynalazków, np. organów wodnych  i takiegoż zegara, machin oblężniczych wykorzystujących wielkie zwierciadła itd.  Napisał kilka książek, w tym matematycznych: O liczeniu ziaren piasku...

Najsłynniejsze jest prawo fizyczne jego imienia, które sformułował, jak mówi anegdota, biorąc kąpiel (rzecz się działa w III w. p.n.e., w wannie w jego domu w Syrakuzach na Sycylii). Rozmyślał bez przerwy, więc nawet w kąpieli, nad tym jak sprawdzić, czy wykonana przez rzemieślnika dla króla Syrakuz złota korona nie zawiera dodatku srebra, oszukującego wagę. Wpadł na rozwiązanie obserwując zachowanie swego ciała w wodzie, i wybiegł goły na miasto krzycząc: heureka! (znalazłem!).
No więc mam podejrzenie, że jestem nowym wcieleniem tegoż mędrca, bo najlepsze pomysły miewam w czasie pobytu w łazience. Kluczowe jest też podobieństwo zachowań po wpadnięciu genialnego pomysłu do głowy: też wybiegam nago (i mokro), by natychmiast podzielić się nim z mężem, który zazwyczaj przebywa w innej, niż łazienka, części mieszkania. Istny ze mnie Archimedes w spódnicy!
Co gorsza, moja obecność w łazience nie zawsze jest konieczna. Równie dobre pomysły miewam, gdy to Andrzej bierze poranną kąpiel. Bez pardonu forsuję wtedy drzwi łazienki, by podzielić się z nim refleksją, usłyszaną w radio nowiną, planem zagospodarowania czasu na najbliższy tydzień itp. Znajduję zazwyczaj "osobnika zakontraktowanego" siedzącego w wannie, namydlonego po sam czubek głowy, z ograniczoną percepcją otoczenia, które to otoczenie, na wpół ubrane i dość hałaśliwe (muszę przekrzykiwać szum wody i junkersa) usiłuje albo przekonać go do jakiegoś zakupu, albo podyskutować  o polityce lub też ustalić, co będzie się w danym dniu jadło na obiad.

Muszę przyznać, że Andrzej jeszcze nigdy w naszym wspólnym życiu nie zaprotestował przeciw takim Archimedesowym działaniom i atakom na jego istotę, poddawaną higienizacji. Wręcz przeciwnie, zauważyłam, że ten rodzaj bezbronności, który powoduje łazienkowa sytuacja, ułatwia mi bardzo sprawę - mąż zawsze ulega moim sugestiom. Nie sprzeciwia się nigdy moim planom, opiniom, pomysłom, wygłaszanym podczas jego pobytu w wannie.

Postawione w tytule pytanie dręczy mnie jednak nadal i pozostaje bez odpowiedzi. Bo ja nie mam pojęcia, dlaczego na najlepsze pomysły wpadam w wannie! Skąd we mnie ta łazienkowa kreatywność? Musi być to jakiś przebłysk poprzedniego wcielenia. Noli tangere circulos meos...


9 komentarzy:

  1. Ja ostatnio na najlepsze pomysły wpadam wieczorem tuż przed zaśnięciem, a rano wstaję wściekła, że miałam wczoraj taki genialny pomysł, ale już go nie pamiętam...

    OdpowiedzUsuń
  2. No to nie jesteś Archimedesem, tylko Artemidorem (pisał senniki) :-)
    Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Poprzednie wcielenie i stan relaksacji, no i każda kąpiel staje się ekscytująca intelektualnie. Zazdroszczę, bo ja mam tak w pierwszej fazie zasypiania :(
    Jako ciekawostka- li tylko - Archimedes wpadł z wanny krzycząc "Eύρηκα!" - co brzmi w oryginale "ewrika!" - czas przeszły od "wrisko" . A "pantarei" - brzmi po grecku: "τα πάντα ρέει"- ta panda ri - wiadomo uległo romanizacji, ale te oryginałki bardzo mnie bawią.
    Dzięki greckiemu odkryłam dlaczego mamy nazwę Wawel!

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj, pozwolę sobie popolemizować z Twoją wymową - posługujesz się, jak mi się wydaje greką współczesną, nie archają. W grece archaicznej wymawiało się heureka - czas przeszły od heurisko odkrywam, znajduję (stąd: heurystyka - termin współczesny gałęzi nauki). Tak czy owak, dialektów było wiele nawet w starożytności, że przypomnę koine. Ale z Wawelem mnie zaintrygowałaś - przybliż proszę... Bardzo mnie uradowała taka wnikliwa czytelniczka. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. A najbardziej wnikliwe filozoficzne wnioski powstają pod prysznicem, rozmyślania nad sensem życia, nad słabościami społeczeństwa, nad bezsensownym ustrojem naszego państwa, nad wszystkim, o czym nie myślimy w innych miejscach, zajmując myśli czymś innym. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak wybiegasz mokra z łazienki, to jesteś taki Archimedes bez spódnicy;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow, musisz mieć dużą wannę... :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak dawno mnie tu nie było, że wstyd się przyznawać, że to wciąż ja!
    Beta, tyle nowości na Twoim blogu, że nawet nie będę próbowała komentować (aczkolwiek większość wpisów już nadrobiłam!). Najbardziej zasmuciło mnie spotkanie z łysym tramwajarzem i 6 zapłakanych punktów karnych. Na szczęście dawno i nieprawda, więc można się zająć ważniejszymi sprawami.
    Życzę Ci spokojnych i pięknych Świąt (chociaż ciężko o śnieżną, świąteczną atmosferę), niesamowicie fantastycznego sylwestra (żebyś miała o czym pisać na blogu!) i w Nowym Roku jeszcze więcej pomysłów- niezależnie czy kreatywność ta przejawi się w wannie czy przy lodówce! Wszystkiego dobrego!
    PS. Od dzisiaj: anielska cierpliwość = andrzejska cierpliwość :)

    OdpowiedzUsuń