wtorek, 2 grudnia 2014

Mój samochód jest ładniejszy ode mnie!

Jaka przykra poranna refleksja mnie naszła: jestem w cieniu mego auta! Wiem, że jest piękne, nie bez powodu ma na imię Bella, ale żeby tak oczy rwać młodym mężczyznom?

Podjeżdżam na parking pod redakcją, parkuję. Nadjeżdża jakaś wyszorowana na błysk czarna limuzyna, też parkuje. Wysiada z niej dwóch  młodych mężczyzn, elegancko ubranych. Sięgają po coś do bagażnika, ale z wielkim zainteresowaniem przyglądają się mordce mojej Belli (po wymianie maski i zderzaka jest jak nowa!!!). Ja się jeszcze grzebię w środku, coś tam chowam, wyjmuję, wreszcie wysiadam, gdy oni właśnie mijają mój samochód. Idą powoli i oczu nie mogą oderwać od... Belli! Gdyby im drzewo wyrosło nagle przed nosem, spadł słoń prosto z nieba, przebiegł TIR - to by go nie zauważyli.

Wyrastam im ja (niechcący) - ale zręcznie się uchylają, by jeszcze rzucić ostatnim okiem na felgi i nawet wydaje mi się, że  sylabizują pod nosem nieduży napis, który Bella ma nad kołem "giugiaro design"...


Najwyraźniej osiągnęłam już stadium przezroczystości, gdy młodsi faceci oglądają się za moim samochodem, a nie za mną...  :-(

21 komentarzy:

  1. Mnie mówią, że wyglądam młodziej, lepiej. I faktycznie świetnie się czuję. Tajemnica polega na tym, że Odżywiam się zdrowo , jem owoce i warzywa, jem regularnie, zaczynam też od zdrowego śniadania co jest najważniejsze w tym wszystkim(zdrowesniadanie.info/gberes ; idealnafigura.com/gberes).Zdrowie jest tylko jedno, warto o niego zadbać!

    OdpowiedzUsuń
  2. basiu - zdrowie jest najważniejsze - to prawda, ale zaraz po urodzie. Po co ci zdrowie, jak nikt go nie zauważy? Ludzie mówią, że lepiej być zdrowym i atrakcyjnym niż tylko zdrowym (ja też tak wolę). Natomiast bez względu na to, jak bardzo dbamy o zdrowie i atrakcyjność przychodzi taki czas w życiu kobiety, że staje się dla mężczyzn przezroczysta jak szyba. Beciu - Ty masz szczęście, że doznałaś "przykrej porannej refleksji" w TYM wieku - wiele kobiet przeżywa taki stan znaaaacznie wcześniej, a poza tym - może to były zwykłe "buraki" i bezguścia (chociaż z drugiej strony zachwycili się Bellą, to znów nie takie bezguścia). Nie mam puenty, ani pocieszenia - albo mam: przyzwyczaisz się!

    OdpowiedzUsuń
  3. To zupełnie inne pokolenie mężczyzn :) Czytając Twój wpis, przypomniała mi się przygoda z pewnym młodzieńcem, któremu oczy rozbłysły na hasło, że mam mieszkanie. Kiedy usłyszał, gdzie pracuję - oczęta rozbłysły jeszcze bardziej. Kiedy koleżanka dodała, że współpracuję z kilkoma redakcjami, usłyszałam piane pełne zachwytu - Ach! To ty jeszcze sobie dorobisz! A kiedy sobie uświadomił, że coś tam publikuję od czasu do czasu, uznał mnie za BOGATĄ osobę (czytaj: ma wiano - biorę ;) ). Ech... gdzie te czasy, kiedy to kobietki leciały na skórę, furę i komórę?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie zareklamowałaś swoja stronę. Rozumiem i nawet nie usunę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Już się przyzwyczajam, hihi :-)
    Oj tam oj tam, nie przeżywam - mogłam o czymś na blogu napisać :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tempora mutantur et nos mutamur in illis, co znaczy (gdybyś nie wiedziała, ale jestem pewna, że wiesz): czasy się zmieniają i my zmieniamy się wraz z nimi. No więc mamy młodzieńców szukających starszych, zamożnych i niezależnych kobiet. Ale skoro uroda się mniej liczy, to jest nadzieja dla wyjących pięćdziesiątek :-), gdyby tego potrzebowały, bo ja mam akurat fajnego męża :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Śmiem twierdzić, że lepiej, że zachwycali się samochodem niż na przykład Twoją torebką czy butami :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeżeli na zdjęciu wyżej jest Twój samochód to kurza twarz nie ma się co unosić. Nie jestem kierowcą, ale bardzo podoba mi się ta fura. A co do facetów - czasami ich nie rozumiem (ich zachowań) i bardzo na miejscu jest piosenka Pani Rinn gdzie ci mężczyźni. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. No właśnie mówię, Bella e bella, to nie konkuruję :-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja w młodzieńcach, szczególnie tych szukających dobrej partii, stety/niestety nie gustuję :) A fajny Mąż to skarb bezcenny w dzisiejszym pokręconym świecie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dla mężczyzny w każdym wieku samochód jest na pierwszym miejscu jeśli chodzi o priorytety. Dlatego, im bardziej wypasiona fura, tym mniej wyrazisty obraz kierowcy, dla podziwiających. Wyjątkiem od tej reguły są tak zwane "blachary":)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Zawsze mnie intrygowało, kim są te słynne blachary? Nie znam znaczenia tego rzeczownika, pomóż...

    OdpowiedzUsuń
  13. Blachara, to w młodzieżowym slangu panienka, która swojej drugiej połówki szuka tylko i wyłącznie pod katem posiadanej przez niego, odpowiednio wypasionej fury, a co za tym idzie - odpowiednio wypchanego portfela:))) Mężczyźni są pod tym względem zupełnie inni, bowiem interesuje ich jedynie posiadanie na własność wypasionej fury, a nie pokazywanie się w roli pasażera.

    OdpowiedzUsuń
  14. Z całym szacunkiem dla Belli. Jest ona pięknym dodatkiem do kobiety, ale raczej niewiele więcej, jako auto poza wzornictwem raczej takie sobie. A facet, dla którego kobieta staje się przeźroczysta obok jakiegokolwiek samochodu jest debilem albo impotentem. Kocham samochody, ale to tylko maszyny i zupełnie inna kategoria uczuć.
    :)

    OdpowiedzUsuń
  15. No i mam jasność! Nigdy nie będę blacharą - za bardzo lubię prowadzić piękne i szybkie samochody :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Oooooooooooo, witaj Jaszmij, już po przerwie? :-) Sama jestem tak samo podła - często oglądam się za pięknym samochodem i raczej nie interesuję się tym, kto go prowadzi, choćby to był agent Tomek albo K. Wojewódzki (błeeeeeeeeeeee). Buziaki w nowym roku!

    OdpowiedzUsuń
  17. Też mam piękny samochód, ale nie po to żeby ktoś się za nim, albo broń boże za mną oglądał. Sam oglądam go (i słucham) zwykle od środka i to mi wystarcza. Nie mam poczucia że w tandemie jesteśmy obaj atrakcyjniejsi, bo żaden z nas niczego nie musi udowadniać :)

    OdpowiedzUsuń
  18. No to oboje jesteśmy prawdziwymi miłośnikami motoryzacji - czyste uczucie zachwytu nad: mruczeniem silnika, przyczajoną sylwetką, muskularnymi udami (nadkolami znaczy), ehhhhhhhhhhh... Uśmiechy, ukłony!

    OdpowiedzUsuń