poniedziałek, 16 września 2019

Multimedialny Winston Churchill, czyli jak zdetronizować Królową i Jamesa Bonda?

Z pewnością kojarzycie Sir Winstona Churchilla - brytyjskiego męża stanu z czasów II wojny światowej, który swoją charyzmą wyprzedził Królową brytyjską a nawet Jej superagenta - Jamesa Bonda?

Niezwykły to człowiek, który pośmiertnie, choć całkiem niedawno, w 2002 roku, został uhonorowany tytułem Brytyjczyka wszech czasów... Mnie to nie dziwi, bowiem jego życiorysem, umiejętnościami i dokonaniami można obdzielić kilku ekscentrycznych celebrytów...
Dwa dni temu media przypomniały tę dawno nieżyjącą postać z powodu kradzieży... złotego sedesu z posiadłości, w której się Churchill urodził w 1874 r. Toaletowy obiekt był częścią wystawy włoskiego artysty Maurizio Cattelana, pożyczony z Muzeum Guggenheima i prezentowany w XVIII-wiecznym Pałacu Blenheim od paru dni dopiero. Rodowa posiadłość Churchilla, wpisana na listę UNESCO mocno ucierpiała, bowiem sedes był podłączony do kanalizacji i pałac został przez kradzież zalany.



Arystokrata, polityk, pisarz, malarz, hedonista
Wróćmy jednak do Osobistości. Był arystokratą, historykiem, wybitnym premierem swego kraju, pisarzem (dostał Nobla w dziedzinie literatury), podróżnikiem, malarzem (500 ok. jego obrazów znajduje się w kolekcjach prywatnych). Wizjonerem ("Gdyby Europa została kiedyś zjednoczona, szczęście, dobrobyt i duma 400 milionów jej mieszkańców nie miałyby granic"). No i był aficionado, czyli namiętnym palaczem cygar, zawsze przez niego łączonych z whisky lub szampanem.



Churchill wypalał dziennie 10-15 cygar, do tego wypijał nieodzowną szklaneczkę alkoholu, lecz nikt nie widział go pijanym (oprócz pewnej lady, która stała się bohaterką anegdoty o pijaństwie i trzeźwieniu...). Miał umysł jak brzytwa, dożył 90-tki. Wyróżniało go typowo brytyjskie poczucie humoru - kilka jego bon motów i anegdot krąży w społecznej świadomości do dziś. Na przykład ten: Historia będzie dla mnie łaskawa, ponieważ mam zamiar ją napisać! Co obiecał, to uczynił.

Młody poszukiwacz przygód, żołnierz, korespondent wojenny i awanturnik
Winston był synem lorda Randolpha Churchilla, wnukiem siódmego księcia Marlborough Johna Spencer-Churchilla. Dzieciństwo spędzał w Dublinie, u dziadka. Czasów szkolnych nie wspomina dobrze (Będąc dzieckiem byłem szczęśliwy, bawiąc się zabawkami w pokoju dziecinnym. Byłem szczęśliwszy z każdym rokiem, od czasu gdy stałem się dojrzałym mężczyzną. Ale czas szkoły to czas ciemności, czarna dziura na mapie mojej życiowej podróży). Nic dziwnego, bo St. James School, do której trafił, panowała drakońska dyscyplina - urządzano uczniom pokazy chłosty. Jednak trudności w szkole, nawet na poziomie podstawowym nie oznaczają, że do niczego nie dojdziemy. Churchill osiągnął pełną moc pomimo niespecjalnych wyników w nauce.
Butna mina i pewność siebie... Młody Winston
ullstein bild/Getty Images
Po ukończeniu szkoły szkoły wojskowej, od 1895 r. służył w kawalerii królewskiej. Rwał się do bitwy, szukał guza. Pierwsze wojenne szlify zdobywał pod koniec 1895 roku na Kubie jako korespondent wojenny. Trwało tam powstanie tubylców przeciw hiszpańskim uzurpatorom. To z tego czasu zostało mu zamiłowanie do hawańskich cygar i sjesty.  Palił markę Romeo y Julietta, a jego ulubiony rozmiar cygara został na jego cześć nazwany "churchill".
W 1897 r. wybuchło powstanie plemion pasztuńskich (na pograniczu Indii i Afganistanu). Nie mogąc się tam zaciągnąć jako żołnierz, pojechał jako korespondent. wojenny Daily Telegraph. Napisał potem książkę o tej wojnie i paru innych. Pisarska sława awanturnika dawały mu niezły dochód, większy niż jego gaża korespondenta wojennego.

Polityka, polityka...
W 1900  zaangażował się w politykę, został Deputowanym Izby Gmin, członkiem kilku gabinetów rządowych, ministrem. W międzyczasie, w 1908 ożenił się z Clementine Ogilvy Hozier. Mieli pięcioro dzieci. Karierę polityczną zakończył jako kanclerz skarbu w 1929. Po 1929 zajął się pisaniem, ale kiedy wybuchła II wojna światowa został znowu pierwszym lordem Admiralicji. Wybrany premierem w 1940 r. piastował ten urząd do 1945. Był równocześnie ministrem obrony. Po zakończeniu wojny uczestniczył w konferencjach pokojowych w Jałcie i Poczdamie. Wrócił na stanowisko premiera w 1951, do 1955. 

Literat
Pisał od młodości, to była pasja. Kiedy zajął się polityką w 1900 r., miał zaledwie 26 lat. Jednak zamiast na posiedzenie parlamentu pojechał na tournee po Kanadzie, Stanach Zjednoczonych, a przed spotkaniem w Nowym Jorku zaanonsował go sam Mark Twain: „Szanowne Panie, Szanowni Panowie mam zaszczyt przedstawić Winstona Churchilla – bohatera pięciu wojen, autora sześciu książek i przyszłego premiera Anglii”. Premierem Winston został dopiero 40 lat później, ale dorobek pisarski i sławę już miał. W 1953 roku otrzymał literacką nagrodę Nobla "za mistrzostwo opisu historycznego i biograficznego, jak i doskonałe przemowy w obronie wysokich ludzkich wartości".

Nowe hobby
Pisarstwo było już umocnioną, uznaną pasją Churchilla, ale w 1916 pojawiło się nowe zajęcie. 41-letni Winston, odsunięty od polityki wskutek porażek na froncie I wojny światowej (był dowódcą Admiralicji) wpadł w depresję. Przypadkiem zaczął malować i ta pasja trwała do końca jego życia w 1965 r. Malował głównie pejzaże, sielskie widoczki, piramidy w Egipcie, martwe natury i portrety.

Maderski epizod
Znałam tego pana ze z historii, ale niespecjalnie się nim wcześniej interesowałam. To się zmieniło podczas moich wakacji na Maderze w ubiegłym roku.Wyspa jest niesamowita, gościła wiele sławnych i możnych ludzi. Jest tu też trochę poloników, ale to temat na osobny wpis (miejsce rzekomej prawdziwej śmierci Władysława Warneńczyka, kuracyjny pobyt Piłsudskiego).
O tych wszystkich niezwykłych gościach wyspa pamięta, hołubi, stawia pomniki, nazywa ulice, skwery itp. Wśród takich własnie celebrytów, odwiedzających Maderę był także sir Winston Churchill, który przybył tu na początku 1950 r. w celu podreperowania zdrowia po udarze. Był chyba jedynym "kuracjuszem", który przemierzał tę wyspę Rolls-royce'm (z kierowcą oczywiście) wyposażonym w bagażnik przerobiony na barek.
Kiedy rok temu zwiedzałam Maderę, dotarłam do urokliwej wioski rybackiej Camara des Lobos (w tłumaczeniu jaskinia wilków). W przewodniku odkryłam wówczas obszerną notatkę o jej inspirującym wpływie na malarstwo Sir Winstona. Gdy tu dotarł, od razu usiadł przy sztalugach i jak w transie zaczął malować pejzaż okolicy: zatoki portowej, domów z czerwonymi dachami, tarasów bananowych i widocznego z miasteczka najwyższego klifu w Europie - Cabo Girao.

Churchill malujący w Camara dos Lobos
Dziś miejsce z cudnym widokiem na port i łodzie z suszącymi się na linach dorszami, oznakowane jako Churchill View Point jest licznie odwiedzane przez turystów.


tarasy bananowców
Wizjoner
Już w latach 30. XX w. ostrzegał Brytyjczyków przed rosnącym wpływem Hitlera i jego partii. Przewidywał, do czego doprowadzą te działania, a potem stworzył największą koalicję antynazistowską.
To on użył sformułowania "żelazna kurtyna", które lakonicznie opisywało "zimną wojnę" w Europie.
I to on przewidział powstanie Unii Europejskiej. W 1946 roku na uniwersytecie w Zurychu Churchill wygłosił przemówienie, w którym ujawnił swoją koncepcję „Stanów Zjednoczonych Europy”. Trzy lata później, z jego inspiracji powstała Rada Europy - zalążek wielkiej, europejskiej rodziny, w której aktualnie żyjemy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz