wtorek, 7 maja 2019

Szpaczy żywot

Podglądam szpaczki, które założyły gniazdo (kolejny rok z rzędu) w dziupli po uschniętej gałęzi orzecha włoskiego na moim ogrodzie. Na własnej więc prawie piersi hodujemy sobie gang, który potem obrabia nam czereśnię...
Ostatnio ratowałam je przed kotem Lolką, bo pisklęta dość głośne są rano (wiadomo, głodne) i widocznie darły dzioby tak bardzo, że Lolka je usłyszała. Ujrzałam przez okno w łazience, że jednym susem wskoczyła na drzewo i zmierza w stronę dziupelki. Wyleciałam więc w szlafroku na taras i wydarłam się: Lola, Lola!!!!! - odwracając jej uwagę wołaniem na śniadanie. Pomogło, bo kilerka zeskoczyła z gałęzi tuż na wprost gniazda i zaudała się na zaoferowane jej śniadanie, porzucając świeżą przystawkę z dziczyzny.
Jak długo jednak będę mogła chronić maleństwa? Nie wiem, liczę na kocią sklerozę, że zapomni co słyszała, widziała, bo tak czasem ma, że zapomina, co lubi, gdzie ma swój domek itp.

Żal mi ptaków, zwłaszcza rodziców, którzy z takim poświęceniem, pewnie zaniedbując własne potrzeby szukają jedzenia dla małych, wynoszą woreczki z nieczystościami z gniazda, uganiają się cały boży dzień... I po co? By kotek, aczkolwiek kochany, miał przystawkę????
Lubię szpaki, bo są niezwykle kreatywnymi śpiewakami, wydają takie dźwięki różne, czasem wręcz komiczne, jakby naśladowały alarm samochodowy, mlaskały, kląskały, gwizdały.
Niedawno znalazłam śliczną skorupkę w zielono-niebieskim kolorze, właśnie pod orzechem. To właśnie jajo szpacze, wyklute.
Podobno też wyrzucają całe jajka, bo wiedzą, które są niezapłodnione, więc zbędne, zajmujące tylko miejsce w ciasnym gniazdku.
Wiem też od Wajraka, że szpaczy tato podsłuchuje różne miejskie odgłosy, np. hamulce tramwaju, auta, pip alarmu, dzwonek telefonu i następnie wplata je w swoje piosenki, improwizując. Zwiększa w ten sposób swoją samczą atrakcyjność dla pani szpak. A ja mam koncerty w ogrodzie. Maj to ptasia rozgłośnia, wszystkie ptaki śpiewają teraz najwięcej, najpiękniej i na wyścigi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz