niedziela, 7 maja 2023

Jak rzuciłam czar...

Odkąd zrobiłam sobie test słabych i mocnych stron (tzw. test talentów) w Instytucie Gallupa, wiem, że moim talentem nr 1 jest WOO - Czar.

Jakoś wcześniej nie doświadczałam jednak, lub nie zauważałam, jawnych efektów rzucania tegoż Czaru. Nikt na mój widok nie mdlał, nie chciał się natychmiast zaprzyjaźnić, nikt mnie też ostatnio nie podrywał... I kto by przypuścił, że zwykła wizyta męża u fryzjera potwierdzi niespodziewanie to moje  rzucanie Czaru...

Andrzej poszedł do fryzjera, ja do dentysty, a ponieważ skończyłam wcześniej swoją wizytę, podeszłam do niego po klucz do samochodu. Wchodzę, fryzjerka odprawia nad jego głową swoje rytuały, widzę, że jeszcze mu to trochę czasu zajmie, więc zabieram mu klucz do auta i wychodzę z salonu. Potem czekam i czekam przy aucie, zdążyłam zrobić zakupy, pójść do biblioteki wymienić książkę - jego nadal nie ma, a był już przy końcu strzyżenia. Zresztą, ile on ma tych włosów? Tyle co mrówka, niecierpliwię się, bo może gdzieś poszedł i nie możemy się spotkać. Nagle widzę go, nadchodzi, ufff!

- Co tak długo? - pytam.

- Przez ciebie! - opowiada. Jak wyszłaś, fryzjerka na chwilę zamarła całkiem, porażona. A potem zaczęła mnie wypytywać, kto to był ta piękna kobieta, że w życiu takiej nie spotkała. A jaki znak zodiaku Ty jesteś, i ja, bo ona się interesuje astrologią, a gdzie ja ciebie poznałem. Normalnie przestała mnie strzyc! A potem stwierdziła, ze musi się bardziej postarać na mojej głowie, bo nie może mnie byle jak obciąć, żebym do Ciebie pasował! I zaczęła od nowa każdy włosek przycinać. W życiu nie widziałem, by ktoś tak zareagował, zakochała się w tobie, czy coś...

- Ciekawe, opryszczka na pół wargi, bez makijażu prawie, po wizycie u dentysty, piękność dnia ze mnie normalnie! Szkoda, że to nie był fryzjer... - westchnęłam z rezygnacją. I taki to mój Czar...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz