Wchodzę na blogi- narzekanie, na fotoblogach - zdjęcia szarugi, zamieci i wykrzyczane: nienawidzę zimy! Dzwoni przyjaciółka i prosi, bym coś zrobiła z tym, co za oknem. A co za oknem? - dziwię się, bo ja, kochani, nawet za okno nie patrzę. Ignoruję to, co mi nie pasuje, w myśl pewnego żydowskiego przysłowia: jak ci się nie podoba, to zamknij oczy. I już.
Och, gdyby było pięknie, to siedziałabym z nosem na szybie. A tak - cóż, ignorujmy ją, Harry, posiedzi godzinę i sobie pójdzie (był taki żart rysunkowy - para starszych Anglików w domu i włamywacz, który po nim buszuje, a Angielka w te słowy do swego męża własnie: ignorujmy go, Harry...). Bardzo mi się ta brytyjska recepta podoba w pewnych sytuacjach, bo przecież generalnie przed życiem nie uciekam, ale przed niepogodą, na którą nie mam żadnego wpływu - już mogę do woli, i bez przykrych konsekwencji.
Mój sposób na wstrętną aurę: włączam oświetlenie na full - jest jasno i przyjaźnie w pokoju. Zapaliłam jeszcze tealighta i kominek aromatyczny, który aktualnie rozsiewa woń pomarańczy. Wszyscy teraz w pracy do mnie zaglądają i mówią, że pięknie pachnie. W tle gra moja ulubiona muza, pracuję sobie, piję herbatkę z cynamonem - jest pięknie, przytulnie. Bosz, czy ta pogoda to naprawdę taki ekscytujący temat, że trzeba się nim dręczyć 10 godzin na dobę i dzielić z całym światem?
Kiedy właśnie teraz jest najfajniej - można posiedzieć przy kominku (jak ktoś ma), w ciepełku, poczytać coś, pobyć z kimś bliskim, obejrzeć dobry film. Robić ozdoby choinkowe, piec pierniczki, grać w karty lub na saksofonie. Skakać na jednej nodze, robić maseczkę (kosmetyczną), jeść pierogi.
Za chwilę zrobi się ciemno - i tak już nie będzie widać tej pogodowej szarugi i tyle. A kiedy jest pięknie, wiosennie, letnio, słonecznie na zewnątrz, a ty człowieku musisz siedzieć w pracy 8 godzin - to dopiero jest ból i tragedia!
No to może was przekonałam o wyższości niepogody nad pogodą? Nie? To może muzą, bo czyż z taką można mieć pogodowego doła? Chambao prosto ze słodkiej Malagi, mój number one od wielu lat, teraz z Nneką:
http://www.youtube.com/watch?v=zAwJAuRB78g
Pani Beato
OdpowiedzUsuńFaktycznie, żeśmy podobne zjawiska zaobserwowali i opisali :) Właściwie, to pogoda łączy się przeważnie z marudzeniem, ponieważ ludzie najczęściej na pogodę narzekają. W lato za gorąco, w zimę za zimno, nigdy nie jest akurat...
Dziękuję za odwiedziny :)
Pozdrawiam serdecznie!
Nic dodać, nic ująć :-) Machniom swoje url-y?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Beatka
No, to witaj w klubie! Już Ty wiesz, w jakim :-D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam POGODNIE! ;-)
Dzięki za przyjęcie w ekskluzywne, pogodne progi :-)
OdpowiedzUsuńBuziaczki!