wtorek, 9 września 2014

Kreatywni goście na imieninach, a wszystko przez dyrektora lodówki!

Obchodziłam ekhm, ekhm, imieniny w miniony weekend.

Akurat krótko przed tym wielkopojnym wydarzeniem czytałam bloga dyrektora lodówki (http://dyrektorloduwki.bloog.pl/id,342253504,title,Sluchajac-radia,index.html), który to postem o jabłkowej zemście na Putinie mało nie pozbawił mnie życia, wywołując niebezpieczne i nieodwracalne pęknięcie przepony ze śmiechu.

Pomimo znacznego uszczerbku na zdrowiu (wspomniane pęknięcie) nie zamierzam pana dyrektora pociągać do tzw. odpowiedzialności, bo jego wpis szalenie mnie zainspirował.

W pierwszym odruchu chciałam własnoręcznie wykonać kilka imprezowych naczyń jabłkowych, posiłkując się wzorem z Sevres, czyli zdjęciami z bloga dyrektora. Jednak szybko uznałam dyrektorską wyższość - osiągnięcie takiej sprawności manualnej, mimo wielu ćwiczeń na materii nie- i ożywionej (lepienie aniołów z glinki, mizianie Loli), jest po prostu niemożliwe. Zatem porzuciłam ponadgryzane w ilości hurtowej jabłka (w dziełach pana dyrektora dużą rolę pełnią bowiem ogryzki), a troskę o część artystyczną wieczoru beztrosko zrzuciłam na gości. No i się nie zawiodłam, bo goście okazali się szalenie kreatywni.

P1170520 (300x400)

Dostałam np. zestaw do samodzielnego spreparowania raju, który zawierał:

- drzewo wiadomości dobrego i złego (w doniczce),

- zakazany owoc (na pierwszym planie), 

- węża kusiciela (gumowy, wielokrotnego użytku...),

- Adama (Hoffmana) z aktualnym numerem telefonu.

 

Z tematem jabłka i raju nierozerwalnie wiąże się oczywiście... kuszenie, otrzymałam więc stosowneP1170488 (245x400) narzędzie: koronkowe stringi koniakowskie w kolorze czarnym - i nie zawaham się ich użyć!

Rozmiar wprawdzie mnie trochę przeraził, bo dopasowanie się do prezentu zajmie mi jakieś trzy lata i tony wylanego na fitnessach potu, ale przecież darowanym stringom nie zagląda się w rozmiar!

P1170516 (300x400)

 

Innym rajskim prezentem, aczkolwiek nierodzącym jabłek, jest hibiskus o kwiatach średnicy 20 centymetrów. Ciekawe, ile czasu zajmie mi wykończenie drzewka...

 

 

 

 

 

 

8 komentarzy:

  1. Walę się w pierś i błagam o przyjęcie życzeń dziś. Łaziło po mnie,że 6 września ktoś znajomy obchodzi imieniny, ale pomimo łażenia, nie wlazło do głowy.
    Cmok, cmok, cmok i życzę Ci odwrotności do "rośnij duża i zdrowa":-*.
    A stringi możesz zesztukować gumką recepturką... :-))))).
    Miłego dnia Słoneczko :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Edytko, to jesteśmy po razie, bo ja zapomniałam o Twoich... :-( To uściski wielkie, gorące i miękkie!
    Jak to - dzieło sztuki koronczarskiej - gumką recepturką? :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wpis znam. Też mnie ubawił. Ale muszę przyznać, że Twoi goście okazali się nie mniej kreatywni. Najbardziej podobał mi się zestaw do samodzielnego spreparowania raju. Pozdrawiam. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. No mnie też raj podoba się najbardziej...

    OdpowiedzUsuń
  5. Najlepszego wszystkiego życzę .
    Dziękuję za ocean pochwał, przepraszam za przeponę (laparoskopowo powinni połatać).

    OdpowiedzUsuń
  6. Ha, zbrodniarz zawsze wraca na miejsce zbrodni, jak twierdzą w kryminałach.
    Przeponę załatałam: na drutach zrobiłam coś w rodzaju by-passa...
    Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślałam, że w większym pobliżu, a to 16-tego... To może się udać!
    Buziaczki.

    OdpowiedzUsuń