piątek, 3 października 2014

Feralne szóstki Wrocławia

Od kilku dni bulwersują nas we Wrocławiu dwie, warte miliony sprawy.

Pierwszą jest tajemnicza kolekcja zdjęć Marylin Monroe, zakupiona przez Halę Stulecia (należącą do miasta) za ponad 6 milionów złotych. Od początku zakup budził wątpliwości - w dobie  doskonałych kopii wszystkiego (przecież nawet Wenus z Milo można sobie wydrukować na drukarce 3 albo i 4D) czy jest sens wydawać tyle milionów na stare fotografie, choćby gwiazdy tego formatu, i w takiej ilości (3 tysiące zdjęć)? I jaki jest tu związek tych zdjęć z Wrocławiem? Hala planowała stworzyć muzeum gwiazdy, w którym fotografie byłyby eksponowane. Usiłuję się doszukać w tym jakiejś logiki i wpadłam na pomysł, że ma to związek z remontem budynków Wytwórni Filmów Fabularnych, obiektów równie starych jak Hala Stulecia, położonych tuż obok. Pokazanie Marylin tam właśnie to byłaby mocna rzecz.

Tymczasem nie wiadomo, co się ze zdjęciami dzieje. To znaczy, wiedzą to urzędnicy miasta, którzy nabrali teraz wody w usta. Zdjęcia miały być na dniach prezentowane (zakupu dokonano kilka miesięcy temu), natomiast dopiero teraz mówi się o poddawaniu ich ekspertyzie i konserwacji. Media przypuszczają, że miasto zakupiło "kota w worku" - zapłaciło miliony nie widząc "towaru"...  Są też przesłanki do podejrzeń, że zdjęć w ogóle jeszcze w mieście nie ma... W dodatku pojawiły się nowe, humorystyczne tezy: że kolekcję trzyma prezydent Dutkiewicz w swojej szufladzie, albo że zamiast zdjęć w pudełku są... pocięte gazety. No to teraz patrzcie, mamy pierwszą feralną szóstkę:

 6


Kolejne szóstki to 66 milionów wydanych przez miasto na wykonanie portalu e-Dolny Śląsk, który miał ruszyć za 2,5 miesiąca, a prace nad którym znajdują się w niemowlęcych powijakach. I znów urzędnicy miejscy zapewniają, że będą monitorować, ba! - naliczać kary. Już zagrozili tajemniczemu wykonawcy (dlaczego tak ochrania się nazwę firmy, która miała ten portal zrobić i dostała tak sowitą zapłatę? Nie rozumiem...), że zapłaci on... 60 tysięcy. Czy widzicie, jak ja, ten popłoch w firmie zleceniobiorcy?  60 tysięcy do zwrotu z 66 milionów? Napiszę to tak: 60 000 z 66 000 000 000.

Myślę, że szef tej firmy tyle własnie wydaje miesięcznie na szampana, by nieustająco opijać taki fajny kontrakt. I że stać go na takie kary - co miesiąc przez 10 lat...

Teraz uważajcie - szóstka Marylin połączona z szóstką portalową daje takie oto feralne szóstki Wrocławia:

 

666


Gdybym była bardziej mistyczno-ezoteryczna, to doszukiwałabym się tu jakiegoś szyfru, kodu... Czyżby urząd miasta ogarnęła Bestia? 

Mam nawet pewność - i podejrzenia, która to. Ta, co stała w Rynku 1 października, gdy studenci śpiewali Gaudeamus - w za dużym (jak zawsze) garniturze...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz