O tym, że sowy są posłańcami, wie każdy wielbiciel Harryego Pottera. Co jednak chciały mi powiedzieć sowy, które pojawiły się nagle, dokładnie dzień po pogrzebie mojego Dziadka - w końcu czerwca 2008? Mieszkam w centrum dużego miasta, wprawdzie w zielonej jego enklawie, niczym w parku, a wokół mnie jest rzeka i domy z ogrodami. Jest sporo zieleni, jednak nie ma lasu. No chyba, że za las uznamy stary Park Szczytnicki, liczący sobie ładnych kilka hektarów, jest jednak oddalony ok. kilometra od mojego domu.
W ogrodzie nie mamy bardzo starych drzew, są może 30-letnie jabłonie, morele i grusze. I właśnie na moreli
Nigdy wcześniej nie widziałam w naszym ogrodzie sów, chociaż jakąś białą kiedyś na wałach przeciwpowodziowych w czasie spaceru nieopodal domu - widziałam. Następnego lata sowy też się nie pojawiły i mamy sowi spokój.
Ich wizytę połączyłam jednak ze zdarzeniami w mojej rodzinie: otóż w styczniu 2008 roku pochowaliśmy Babcię, Pół roku później - Jej męża, czyli Dziadka i po tym własnie pogrzebie pojawiły się sowy - najpierw jedna (może to był Dziadek), potem druga (chyba Babcia?). Kim była trzecia sowa? Zapowiedzią kolejnej śmierci, bo w grudniu 2008 roku pochowaliśmy syna dziadków, czyli mego Tatę. Bardzo to było dziwne i tajemnicze.
To jest niezwykła opowieść, my znamy ja z mejla od Ciebie.
OdpowiedzUsuńNiezbadane są wyroki niebios i czasem dzieje się coś czego racjonalnie wytłumaczyć nie potrafimy ale chętnie je łączymy z różnym zdarzeniami które nas akurat dotyczą.
ps: Wierzba jest piękna, niczym żywy pomnik przyrody.
pozdrawiamy serdecznie R i J.
Uch, aż taki dreszczyk może się pojawić. Dziwnie się czuję (przeważnie), gdy czytam/słyszę/itd. o takich nadzwyczajnych zdarzeniach. Brr.
OdpowiedzUsuńNiemniej podobało mi się wtrącenie o HP! :P